niedziela, 25 października 2015

Rozdział 6 cz.1

Specjalnie dla uczczenia dwóch nominacji do LBA starałam się przepisać rozdział 6, żeby móc wstawić oba na raz. Niestety okazał się on zbyt długi, a ja maiłam zbyt mało czasu, by przepisać go w całości, tak więc daje wam zaledwie połowę rozdziału, ale obiecuję, że drugą połowę dostaniecie najpóźniej za 2 tygodnie.

Całusy

Lena

*********************************************************************************
Następnego dnia

*Percy*

Od śniadania siedzieliśmy u mnie w domku czekając na wiadomość od Erosa. Daniel i Nina siedzieli w najdalszym kącie pokoju trzymając się za ręce i cicho rozmawiając. Denerwowało mnie to, bo jeszcze niedawno Daniel siedział tak z Eri, ale Nina tez była moją siostrą i cieszyłem się jej szczęściem. W ogóle nie wiedziałem co o tym myśleć, koleś skrzywdził jedną moją siostrę, żeby uszczęśliwić drugą i co teraz zrobić? Gdybym mu przywalił za skrzywdzenie Eri, Nina byłaby zła.
Ja, Annabeth, Luke, Amy i Nico, którym powiedzieliśmy o naszej nadziei na pomoc Erosa w poszukiwaniu Eri, w końcu im też na niej zależało, siedzieliśmy przy fontannie. Chociaż tak w sumie to dziwne, że córka Aresa martwi się o córkę Ateny, ale co tam. Dziwniejsze rzeczy już się na tym obozie działy. Zresztą bardziej niż tym że moja siostra ma nową przyjaciółkę przejmowałem się sprawą Nicka. Było mi go żal. Wiedziałem, że zwrócił uwagę na Eri już od jej pierwszych chwil na obozie. Znając też swoją siostrę wiedziałem też, że mimo jej przygód w pierwszym roku, też zainteresowała się chłopakiem. Ale no cóż, niechęć rodziców często potrafi wiele zdziałać. Er nie mogła Nickowi zaufać, bo jest synem Hadesa. Potem pojawił się Daniel i puf! Eri zapomniała o Nicku. Najgorszej jest to że nigdy nie odważyłem się zwrócić siostrze uwagi, że miłość jej i Daniela długo nie przetrwa. Mieli zbyt podobne charaktery. No cóż, ale były tez plusy tego że Nico zainteresował się Eri. Przestał podróżować, tylko został na stałe na obozie. Zaczął rozmawiać z innymi, a nawet czasami się uśmiechał. Mimo wszystko trzeba przyznać, że Eri nie wiedząc o tym miała dobry wpływ na chłopaka.
Nagle usłyszeliśmy głos, który wyrwał mnie z rozmyślań.
- Masz iryfon. Jeżeli chcesz odebrać, wrzuć złotą drachmę.
Ann pierwsza się ocknęła i szybko wrzuciła monetę w mgiełkę. Gdy tylko to zrobiła przed nami pojawił się Eros.
- Cześć dzieciaki!
- Wiesz, że teraz jesteś w tym samym wieku co my, nie? - zapytał urażony Nico.
- O! Kogo ja widzę? Nico di Angelo! Od dawna chciałem cię spotkać, jakoś się dotąd nie złożyło. Twoje uczucia są niezwykle interesujące. Zwłaszcza to co czujesz do..
- Dowiedziałeś się czegoś? - przerwałem mu pośpiesznie.
Nie chciałem, żeby wszyscy wiedzieli co czuje syn Hadesa, zresztą Eros zrobił się w tym momencie nieco przerażający. Patrzyła na Nicka takim wzrokiem jakby widział jego dusze.
- Co? - zapytał zdezorientowany bóg. - A to. Tak. Apollo z Hermesem szybko Ercie znaleźli.
- Gdzie ona jest? I jak ich przekonałeś, żeby pomogli? - zapytał Luke.
- Powiedziałem im, że jest na misji, a ja mam jej coś przekazać. O szczegóły nie wypytywali. A co do miejsca jej pobytu... hmm... no cóż odpowiedź wam się raczej nie spodoba.
- Czemu? Gdzie jest moja siostra? Coś jej się stało? - zapytała wystraszona Annabeth.
- W Las Vegas, niedługo będzie tam gdzie troje z tu obecnych już było. Na razie nic jej nie jest. Ale no wiecie, tylko na razie.
- GDZIE ONA JEST? - zapytała niecierpliwie Amy. - Powiedź skoro wiesz.
- Musicie sami to odkryć. No to miłego rozgryzania zagadki. Może się jeszcze kiedyś zobaczymy. Pa! - pomachał radośnie, puścił Ann oko i zniknął.
Daniel wstał z łóżka, podszedł do nas i zapytał:
- Kto był w Vegas?
- My z Percym. - opowiedziała Ann.
- Ja też. - powiedział Nico.
- No dobra, już wiemy kto. Czy jest miejsce, w którym byliśmy wszyscy troje? - zapytałem.
- Percy, my w Vegas byliśmy tylko w jednym miejscu. - powiedziała zaniepokojona Ann.
Spojrzałem na nią zdumiony. No cóż, nie pamiętałem kiedy my w ogóle byliśmy w Vegas. To chyba było w czasie naszej pierwszej misji, ale gdzie my wtedy byliśmy? Z Vegas pamiętam tylko mnóstwo gier i wypasiony pokój hotelowy. Hotelowy.... I wtedy zrozumiałem, przypomniałem sobie miejsce, w którym my byliśmy przez kilka dni, w którym Nico spędził wraz z Biancą wiele lat.
Hotel i kasyno Lotos.

***

*Eri*

Widziałam pod nami światła miasta. Już prawie byłam u celu mojej wyprawy. Już za chwilę miałam wreszcie zapomnieć.
- Milko, widzisz tam ten wielki budynek po lewej?
„Tak. To tam?”
- Tak.
Milka skręciła i poszybowała w dół. Zamknęłam oczy, puściłam się jej i rozłożyłam ręce. Czułam wiatr we włosach. Naciskał na moje dłonie, targał włosy i ubranie. Krzyknęłam ze szczęścia. Po raz pierwszy od 5 dni byłam szczęśliwa. Chciałam jak najdłużej czuć tą swobodę... wolność... spokój... tą bezgraniczną radość... Chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie. Niestety chwilę później poczuła, szarpnięcie. Otworzyłam niechętnie oczy. Milka wylądowała na chodniku przed budynkiem z wielkim neonowym napisem Lotos. Zsunęłam się z jej grzbietu.
„Na pewno mam cię tu zostawić samą?” zapytała smutno.
- Tak, malutka. Chcę tu zostać.
Uśmiechnęłam się do niej, ale obawiam się, że nie wyszło mi to zbyt przekonująco.
„W takim razie do zobaczenia”
Pocałowałam ją w czoło. Zarżała cicho, rozwinęła skrzydła i poleciała. Obserwowałam ją dopóki nie stała się tylko maleńką kropka na horyzoncie, a po chwili znikła zupełnie. Poprawiłam plecak na ramionach, odwróciłam się i weszłam do budynku.

***

*Nina*

- Trzeba iść po Eri! - zawołałam.
Gdy tylko to powiedziałam, zrobiło się cicho. Annabeth patrzyła na mnie zdziwiona.
- Myślałam, że jej nie lubisz Nin.
- Nie. Jestem na nią zła, ale to nie zmienia faktu, iż kiedy tu się pierwszy raz pojawiłam, Eri robiła wszystko żebym się tu dobrze czuła. Zresztą jest ona moją siostrą.
- To kto pójdzie? Nie może być to za duża grupa, bo Chejron i Pan D. to zauważą. - odezwała się Ann.
- Ja pójdę. - zgłosił się Nico. - Przeniosę się tam za pomocą cienia, zabiorę Eri i wrócę.
- No nie wiem. - odezwał się milczący dotąd Luke.
- O co chodzi Luke? - zapytała Amy. - Nie chcesz odzyskać przyjaciółki?
- Sam kiedyś powiedziałeś Nico, że nie możesz w ten sposób daleko podróżować.
- Dam sobie radę. - upierał się syn Hadesa.
- A ja się zgadzam z Luke'iem. Sorry Nico, ale nie chcę ryzykować.- odezwałam się.
- Ja pójdę z Nickiem. - powiedział Daniel. - W razie czego będziemy mogli polecieć samolotem, ojciec nic nie zrobi jak będę z wami. A w ostateczności zmuszę wiatry, żeby nas przeniosły.
- Uważam, że to dobry pomysł. - powiedziała Ann. - Macie aż 3 możliwości powrotu, a Nico w przeszłości dużo znikał, więc nie będzie problemów z zatuszowaniem jego nieobecności, gorzej z Danielem, ale taką dużą grupą jakoś damy radę.
- Może, ale i tak jestem przeciwko temu rozwiązaniu. Nie ufam mu. - Amy podbródkiem wskazała Daniela.
- Nie martw się Amy. Dopilnuję, żeby Eri wróciła tutaj cała i zdrowa. - Nico mrugnął do córki Aresa.
Chciałam rzucić jakąś obraźliwą uwagę w kierunku Nicka i Amy, ale Percy mi przeszkodził.
- Świetnie, więc Daniel i Nico razem pojadą po Eri. Świetnie by było, gdybyście szybko się zebrali i wyruszyli zaraz po kolacji. Wtedy nikt nie zauważy, że was brakuje.
Wszyscy pokiwali głowami wyrażając swoją aprobatę.
- Zaraz obiad i nie wiem jak wy, ale ja idę. Nie możemy tu wiecznie siedzieć. - złapałam Daniela za rękę i wyciągnęłam go z domku.

***
*Nico*
Zaraz po obiedzie wróciłem do domku. Już dawno przyzwyczaiłem się do jego wystroju, chociaż było z tym ciężko na początku. Cały domek pomalowany był na czarno, a w rogu stał stoliczek udekorowany kośćmi i szlachetnymi kamieniami – kapliczka Hadesa.
Postanowiłem się położyć, ponieważ wczoraj wieczorem tak martwiłem się o Eri, że nie mogłem spać. Wyłożyłem się na swoim łóżku-trumnie i zasnąłem. Zazwyczaj umiałem zapanować nad swoimi snami, ale ten był inny.
Stałem w pokoju jakiegoś ekskluzywnego hotelu. Przede mną na łóżku siedziała Eri. W ręce trzymała zdjęcie. Była to fotografia zrobiona na jej 16 urodzinach. Pofarbowała nam wtedy włosy. Ponad tydzień miałem czerwone pasemka, włosy Leo wyglądały jak płomień, Percy'ego były niebieskie, Annabeth szare z turkusowymi pasemkami, Luke'a srebrne, a Daniela złote. Sama Eri miała włosy ufarbowane we wszystkie kolory tęczy.
Na zdjęciu wszyscy, poza mną, uśmiechali się. Daniel obejmował Eri ramieniem.
- Przestań. - powiedziała nagle dziewczyna. - Przestań o nim myśleć.
Rzuciła zdjęcie w kąt pokoju. Z szafki obok łóżka, wzięła nożyczki i ruszyła do wyjścia.
- Czas zacząć nowe życie.
Otworzyła drzwi. Zdążyłem jeszcze zobaczyć tabliczkę z numerem jej pokoju, gdy ktoś zawołał moje imię.
- Nico! Już kolacja, rusz się. - krzyknął Percy pod drzwiami.
- Jasne, dzięki stary. - odpowiedziałem zaspanym głosem.
Percy otworzył drzwi i zajrzał do wnętrza domku.
- Wszystko w porządku? - zapytał.
- Śniła mi się twoja siostra. - nie chciałem owijać w bawełnę. - Siedziała w pokoju nr 600 i trzymała w ręce zdjęcie ze swoich 16 urodzin. Potem wzięła nożyczki i wyszła.
- Mówiła coś?
- Powiedziała „Czas zacząć nowe życie”.
- Mam nadzieję, że nie zrobi sobie krzywdy. Chodź, teraz i tak nic nie zrobimy. Na podróż cieniem jest za wcześnie, a poza tym zauważą, że cię nie ma.
Wyszliśmy z domku i ruszyliśmy do stołówki.
Po kolacji wróciłem do domku, wziąłem swój miecz ze stygijskiego żelaza oraz plecak, do którego wpakowałem termos z nektarem, trochę pieniędzy, kilka złotych drachm, koszulkę i bluzę. Już zapakowany, ruszyłem ku wyjściu z obozu. Czekali tam już na mnie Percy i Danielem.
- Do zobaczenia jutro wieczorem. - powiedział Percy. - Mam nadzieję, że wrócicie z Eri.
Pożegnaliśmy się z chłopakiem. Wyszliśmy z obozu, idąc w stronę lasu. Gdy znaleźlśmy się w cieniu drzew, zatrzymałem się.
- Gotowy? - zapytałem.
- Lecimy cieniem?
- Tak będzie najszybciej.
- Skoro tak mówisz.
Daniel położył mu dłoń na ramieniu i razem wskoczyliśmy w cień.

***
*Daniel*

Cień to nie na pewno nie jest mój ulubiony środek transportu. Była to bardzo krótka, ale jednocześnie dość przerażająca podróż. Zapamiętać: wracamy samolotem.
Chwilę po opuszczeniu obozu, już staliśmy pod hotelem Lotos. Zachwiałem się i gdyby mnie Nico nie złapał, to bym już leżał na ziemi.
- Taki z ciebie mięczak, stary? - zapytał syn Hadesa, złośliwie.
- Bardzo zabawne. - odpowiedziałem ironicznie.
Od naszej walki, stosunki między nami były, jakby to ująć, no dość napięte. Na obozie staraliśmy się unikać, a teraz ta wspólna wyprawa. Eh...
- Wchodzimy? - zapytałem niepewnie.
Budynek może i wyglądał niewinnie, ale po obiedzie siedziałem z Percy'm, Ann i Niną nad jeziorem i Percabeth opowiadali nam o tym miejscu. Wydawało im się że są tam godzinę, a minęło kilka dni. Tak, zdecydowanie nie miałem ochoty wchodzić do tego budynku, ale musiałem to zrobić. Dla Eri.
- Nie,
będziemy tu stać i czekać aż ona przyjdzie... oczywiście, że wchodzimy do środka Supermanie. - powiedział Nico patrząc na mnie jak na idiotę.
Weszliśmy
do środka. Z wielkiego holu, ozdobionego kwiatami i kryształowym żyrandolem, można było wejść po schodach do hotelowej części Lotosu lub do jeszcze większej sali z grami. Zastanawiałem się jak przeszukać to miejsce szybko. Nie było tłumów, ale budynek, choć z zewnątrz wydawał się niewielki, był ogromny. Trudno będzie tu znaleźć Eri.
- Rozdzielmy się. - zaproponowałem.
- Zgoda. Ja sprawdzę pokoje, a ty idź do kasyna. Tylko pamiętaj: nic tu nie jedz i nie graj w żadne gry.
- Jasne.
Wszedłem do sali pełnej różnych automatów. Musiałem się bardzo powstrzymywać, żeby nie zagrać na kilku. Szczególnie spodobał mi się pokój wizualizacji. Można tam było robić dosłownie wszystko. Po jakimś czasie, który wydawał mi się kilkoma minutami, a w rzeczywistości mógł być nawet godziną, zauważyłem szklane pomieszczenie, w którym stała jakaś dziewczyna z mieczem w ręce. Wydawała mi się dziwnie znajoma.
„Pokonaj swoje lęki” - przeczytałem.
„Ciekawa atrakcja”.
Nie widziałem tego co dziewczyna, ale cała się trzęsła. Miałem wrażenie, że ledwo się trzyma na nogach. Gdy jakieś 5 minut później opuściła pomieszczenia, była bardzo z siebie zadowolona. Spojrzała w moją stronę. Krzyknąłem ze zdumienia. To była Eri, ale nie wyglądała jak zazwyczaj.
Jej piękne, długie, falowane włosy wyglądały jak gdyby ktoś w furii zaatakował je nożyczkami. Były nierówne i ledwo sięgały ramion. Jej zazwyczaj kolorowe i zwiewne ubrania zastąpiły czarna koszulka i czarne szorty.
Jej wzrok przepłynął po mnie, jakby dziewczyna mnie nie poznawała. Szybko ruszyłem w jej kierunku, ale gdy dotarłem do miejsca gdzie stała, już jej nie było. Ruszyłem znaleźć ją i Nicka.

***
*Eri*

To był Daniel?! Co?! Skąd? Jak? Nie, on nie może minie zobaczyć! Może mnie nie zauważył... Co to? Tak, tu mnie chyba nie znajdzie.”
Odetchnęłam z ulgą. Na razie udało mi się uciec. Otworzyłam drzwi do pomieszczenia znajdującego się najbliżej mnie. W środku było kilka oświetlonych terrariów. Przez przypadek strąciłam jedno. Ze stłuczonego pojemnika zaczęły wychodzić ciemna stworzenia z ośmioma nóżkami każde. Pająki. Wybiegłam z pokoju z krzykiem. Nie od razu zorientowała się, że jestem w innym korytarzu, byłam zbyt wystraszona. Gdy to zauważyłam, nie zdążyłam się nad tym zastanowić, ponieważ wpadłam na kogoś.
Byli to dwaj chłopacy. Jeden czarnowłosy, mroczny i przystojny. Drugi wysoki, blond włosy o czekoladowych oczach.
Wydawali mi się znajomi. Pewnie spotkałam ich przy jakimś automacie, czy coś.
Zaczęłam się drzeć. Moja standardowa reakcja na pająki. Niczego się nie boję, wyjątek stanowią te stwory. Wystarczy nawet jeden malutki, a od razu zaczynam wrzeszczeć.
Chłopacy spojrzeli na mnie zaskoczeni.
„To są Nico i Daniel?!” pomyślałam i szybko odbiegłam korytarzem nie patrząc za siebie. Nie słyszałam za sobą pogoni, więc zwolniłam. Nagle przede mną z cienia wyszedł Nico. Próbowałam go wyminąć, ale złapał mnie za ramię.
- Eri, co z tobą?
- Ja....ja....Ja cię nie znam.

***
*Daniel*
Szliśmy korytarzem kiedy nagle Eri wybiegła z pomieszczenia po naszej prawej. Chwilę staliśmy wszyscy zdziwieni. Ta chwila pozwoliła mi jeszcze raz przyjrzeć się dziewczynie, nie tylko jej włosy i ciuchy się zmieniły. Była chudsza i bledsza niż zazwyczaj. Nagle Eri zaczęła się drzeć i pobiegła dalej. Popatrzyliśmy po sobie z Nickiem.
- Wejdźmy do tego pokoju. - powiedziałem. - Trzeba sprawdzić co tak przeraziło Eri.
- To wchodź. - mruknął Nico.
Sięgnąłem po miecz, otworzyłem drzwi i wszedłem do pomieszczenia.
Cały pokój pełen był pająków. Nie gdy nie lubiłem tych stworzeń. Nie bałem się tak bardzo jak Er, ale i tak zacząłem krzyczeć. Chciałem od razu uciekać, ale drzwi były zamknięte. Utknąłem.



LBA #1 i #2

Lena: Na początek, chciałabym w imieniu swoim i Parabatai przeprosić was za to, ze rozdziały dodawane są tak rzadko.
Ada: Choć na blogu jest tylko 5 rozdziałów w rzeczywistości jest ich 20, ale trzeba je przepisać, a to zajmuje dużo czasu, którego, aż tyle nie mamy, ponieważ w liceum jest więcej nauki.
L: Ale dostałyśmy dwie nominacje do LBA i chcemy odpowiedzieć na pytania. Zaczniemy od odpowiedzi na pytania Veryanossiel, naszego Hermesiątka Chyba.
1. Czy jest postać z Percy'ego której cały fandom nienawidzi, a ty ją lubisz?
A: Hmmm... a kogo nienawidzi cały fandom? Może Jason bo dużo osób coś do niego ma, a ja go lubię (zresztą tak samo jak Piper)
L: Verya wie co to za postać, razem ze mną go uwielbia. Mowa oczywiście o naszym cudownym Octavianie. Jeżeli są tu jakieś/jacyś Octavianators serdecznie pozdrawiam!!
2. Masz czasami "napady" fangirlingu?

L: No wiadomo, że mamy.
A: Cóż, raz na przykład snułyśmy plany przejęcia świata...
L: Cicho, nie zdradzaj naszych planów, bo to się nie uda.
3. Najukochańsza postać z PJO i HOO?
L: Serio mam ci odpowiadać na tak banalne pytanie? Przecież nawet rysowałaś mi go na okładkę zeszytu, mojego Nicka di Angelo!
A: Tylko jedna postać?! Ja wybieram przynajmniej dwie: Percy'ego, bo przecież mam kochanego brata i Leo no bo go nie można nie kochać. 

4. Co cię skłoniło do rozpoczęcia pisania fanfiction?
L: No Joy, co cię skłoniło do pisania? I to w dodatku ze mną?
A: Zbyt dużo pomysłów w głowie i nasze jakże inteligentne pomysły na lekcjach.

L: Ej!! Nie wiem jak twoje pomysły, ale moje były wszystkie świetne i niesamowite! Tak niezwykłe, że gdyby nie ty to nikt by nie dał rady przeczytać nawet pierwszego rozdziału, bo było by to za dziwne.
A: Jasne i kto to mówi? Moje pomysły były czasem równie nienormalne... (pamiętasz Posejdona? ) 
L: Jak mogłabym zapomnieć? Ale ciii, nie mów już nic więcej, to się dopiero wydarzy.
5. Jest coś, co ci się nie podoba w fandomie Demigods?

A: To, że jesteśmy aż tak bardzo nienormalni ... 
L: Tobie to przeszkadza?? Przecież to cudowne!! Wszyscy są tak samo szurnięci jak ja. Coś pięknego!
A: Okej ale jak jesteś z ludźmi spoza fandomu to nie zawsze cie zrozumieją. 
L: Tu niestety masz rację, ale i tak lubię nasz fandom i nie wiem czy coś mi w nim przeszkadza. Jest coś co mi się nie podoba w fandomie Demigods, Ada?
A: To już musisz sama wiedzieć.
L: Czemu zawsze tak odpowiadasz? 

A: Z tego samego powodu, dla które ty wciąż zadajesz mi to pytanie.
6. Jest coś, co ci się nie podoba w książkach?
A: W Krwi Olimpu ta walka jakaś taka... Mało realistyczna i przede wszystkim za krótka.L: Co mi się nie podoba w książkach? Hmm... Trudne pytanie. Chyba to że Leo jest z Calypso. Tak to stanowczo mi się nie podoba!
7. Książka, na którą najbardziej aktualnie czekasz?

A: Magnus Chase/ Zawiadowcy Wczesne lata/ Wodospady Cienia Po Zmroku wybacz, nie umiem wybrać jednej.
L: Na Magnusa Chase'a, Wodospady Cienia i Lady Midnight.
8. OTP i NOTP z PJO i HOO?
A: NOTP to Percico przede wszystkim, nie trawię tego. A OTP... Percabeth? Frazel? Leyna? Thaluke? Nie wiem.
L: Kroera! Moim OTP jest oczywiście Kroera!!!! A tak serio to Tahluke, Percabeth, Frazel, Jasper i Leyna. Trochę dużo tych OTP, ale nie umiem wybrać. Chociaż chyba Thaluke. Tak Thaluke 4ever! <3 NOTP to stanowczo Caleo i Percico!!! Nie znoszę! Nie chcę nikogo urazić, to tylko moje zdanie.
9. Skąd pomysł na akurat taki nick na Bloggera?
A: Hmmm może dlatego że w innej historii jesteś Lily, co Lena?
L: To bardzo możliwe, ale w sumie to nie wiem skąd wzięłyśmy ten nick.
10. Kto byłby twoim boskim rodzicem?
A: No Posejdon, kolejne oczywiste pytanie. Chociaż nie raz zastanawiałam się czy to nie byłby ktoś inny...
L: No cóż zawsze uważałam, że Atena i Neptun, ale kto to może tak naprawdę wiedzieć?
11. Jaki blog i/lub książkę najbardziej mi polecasz?
A: Książka - (hmm tylko jedna?) niech będzie Eragon. 
L: Nie czytałam innych blogów niż ty znasz tak więc w tej kwestii nie mogę nic ci polecić, ale jeśli idzie o książki to przeczytaj sagę Delirium. Genialna!
A: No dobra, to już koniec pytań.
L: Nie do końca Joy. Musimy jeszcze odpowiedzieć i podziękować za druga nominację. Tak więc dziękujemy, nie spodziewałyśmy się żadnej nominacji, a co dopiero dwóch, ale nie przedłużając przejdźmy do odpowiedzi na pytania.
1. Jaką książkę mi polecasz?
A: Polecam Wodospady Cienia.
L: Tam Gdzie śpiewają drzewa. Świetna książka.
2. Twoja ulubiona gra planszowa (lub komputerowa)?
A: Ja kocham planszówki, ale jedna ulubiona? Nie mam pojęcia w wakacje zdobyłam świetną grę karcianą "Władca pierścieni".
L: Dixit!!! Genialna gra planszowa, a w sumie to karciana.
3. Co sądzisz o swoim blogu?
A: Jest tak samo szalony i nienormalny jak my!!
4. Co sądzisz o Liebster Blog Award (przydatne)?
A: To się okaże. Zależy czy więcej osób zobaczy naszego bloga.
L: Przyszłość pokaże.
5. Ulubiona postać literac
ka? 

A: To pytanie jest paskudnie trudne przeczytałam chyba już za dużo.
L: Literacka? Hmm... Nico di Angelo.
6. Znienawidzona postać z książki lub/i bloga? 
L: Dolores Ubridge!!! Nienawidzę tej różowej landrynki. 
A: O tak też jej nienawidzę. No i jeszcze Bellatrix, za Syriusza.
7. Ulubiona słodycz?
A: CZEKOLADA!!!
L: Hmm... Ja kocham tyle słodyczy. Lody, żelki, czekoladę, rożki, eklery i cukierki. Ale chyba się zgodzę z moją przyjaciółką, że czekolada jest najlepsza!

8. Jak wygląda twoje biurko, bałagan czy porządek?
A: Bałagan. Chociaż chwila ja nie mam biurka.

L: Ani bałagan ani porządek. Artystyczny nieład.
9.  Sposób na poprawienie nastroju?
A: Książka i/ lub piosenka no i czekolada.
L: Książka!! Muzyka (jak jestem smutna to koniecznie smenty), koc, herbatka, kot i czekolada. :D 
10.  Kim chciałaś/eś zostać jak miałaś/eś pięć lat? 
L: Hmm... Chciałam być Robin Hoodem albo wróżką, piosenkarką albo aktorką. Miałam wiele pomysłów. 
A: Wtedy to chyba chciałam mieć fabrykę słodyczy lub zostać skoczkiem narciarskim. Ada tak bardzo szalone dziecko.
11. Czy chciałabyś pisać jeszcze jedno opowiadanie? Jeśli tak, to na jaki temat?
A: Hmmm no wiadomo że tak. Może Dramione a może coś zupełnie swojego. 

L: Jasne! Chociaż chyba już i tak pisze ich za dużo naraz. O czym? Hmm.... O czarodziejach już jest, o trybutach będzie, herosi są, nocni łowcy w trakcie tworzenia, swoje własne o magii też już jest. To może teraz takie całkiem zwyczajne? O życiu zwykłych nastolatków. Bez magii.
L: Uff nareszcie koniec tych pytań.

A: Tak. No, to jeszcze raz dziękujemy za nominacje i teraz lista blogów które nominujemy:


1. http://oboz-jerosow.blogspot.com/
2. http://nori-space-corka-ateny.blogspot.com/
3. http://percico-leico-i-inne.blogspot.com/
4. http://mattandalessia.blogspot.com/
5. http://misja-hogwart.blogspot.com/
6. http://herosi-w-hogwarcie.blogspot.com/
7. http://thestoryofhellsprincess.blogspot.com/

Pytania:
1. Ulubiona książka/ seria?
2. Ulubiony film?
3. Ulubiony bohater literacki?
4. Jesteś pesymistą, optymistą czy może realistą?
5. Ulubiony kolor?
6. Koty czy psy?
7. Grek czy Rzymianin i dlaczego?
8. Do jakiego domu w Hogwarcie byś należał?
9. Do jakich fandomów, oprócz Demigods, należysz?
10. Książki czy filmy i dlaczego?
11. Dlaczego piszesz bloga?

piątek, 11 września 2015

Rozdział 5

Następnego dnia

*Daniel*

Eri nie przyszła na śniadanie. Od naszej wieczornej kłótni, jej nie widziałem. Wiele osób się na mnie patrzyło. Od Percy'ego wiedziałem, że ponad połowa obozu słyszała nasza wczorajszą kłótnie. Wiedziałem, iż moje ostatnie słowa mocno zraniły Eri, która wciąż miała nadzieję na powrót do dawnego spokojnego życia, jednak nie miałem wyrzutów sumienia. One też przesadziła. Wracając do domku, przed drzwiami zauważyłem leżące rzeczy. Gdy podszedłem bliżej rozpoznałem w nich swój plecak, miecz i jeszcze jakąś torbę. Na nich spoczywała karteczka zapisana ręką Eri,
„Od tej chwili już tu nie mieszkasz. To są wszystkie twoje rzeczy.
Wprowadź się do Zeusa albo Nike.
Eri”
Chwilę gapiłem się oniemiały na karteczkę, po czym spróbowałem otworzyć drzwi. Były zamknięte na cztery spusty. Zezłoszczony złapałem plecak, miecz oraz torbę i ruszyłem w kierunku 1. Po drodze spotkałem Ninę, wychodząca właśnie z 3.
- Hej Daniel, po co ci te rzeczy?
- Eri wyrzuciła mnie z domku. - powiedziałem podając dziewczynie liścik od jej siostry.
- No cóż... - powiedziała czytając. - Nie dziwię się jej.
- Czemu?
- Zbyt miły to ty dla nie wczoraj nie byłeś.
- Ty też to słyszałaś? Wszystko? - przestraszyłem się czy przypadkiem nie usłyszała również jak mówię, że byłą błędem, nie chciał bym jej również zranić.
- Wiesz co, sądzę że na tym obozie nie ma osoby, która o tym nie wie.
- Super. - powiedziałem sarkastycznie. - Zawsze o tym marzyłem. I pewnie większość obozowiczów uważa, że jestem okrutnym draniem, co?
- Czy ja wiem? Nie wydaje mi się, żeby było aż tak źle. Na przykład dzieci Aresa bardzo się cieszą. Twierdzą, że postąpiłeś świetnie.
- Tia, bo zawsze chciałem żeby to dzieci Aresa powiedziały, że zrobiłem coś dobrze. Ale dzięki, że próbujesz mnie pocieszyć.
- Zawsze do usług. Dobra idę. Percy wyznaczył nam ćwiczenia na arenie za 30 minut.
- Pa Ninuś.
Wniosłem wszystkie swoje rzeczy do domku. Wystrój zmienił się odkąd byłem tu ostatnim razem. Na prośbę Thalii dorobiono tu łazienkę i dodano ozdoby. Sufit nadal był mapą nieba, ale ściany przemalowano na granatowo-złoto, wstawiono łóżka z baldachimami, wielkie błękitne szafy z malunkami chmur, złote biurka i błękitne kanapy. Na środku domku nadal stał wielki posąg Zeusa, ale w udekorowanym wnętrzu nie był już taki przerażający. Rzuciłem swoje rzeczy w nogi najbliższego łóżka. Pościel byłą delikatna w dotyku, wyszywana w złote gwiazdy. Domek był urządzony z przepychem. Przytłaczały mnie barwy, wszystko było granatowe, złote lub białe. Kompletnie inaczej niż w 21, gdzie Eri wszystkie pokoje urządziła w różnej kolorystyce.
„Długo to ja tutaj nie wytrzymam” pomyślałem.
Wziąłem miecz i ruszyłem potrenować na arenie.

***

*Nico*

Słyszałem kłótnię Eri i Daniela. Nie wiem jak on mógł ją tak potraktować, to było okropne. Ze złością kopnąłem kamyk leżący pod moimi stopami. Z głuchym dźwiękiem uderzył w coś innego. Podniosłem wzrok i niezadowolony pokręciłem głową. Każdy dostrzeże, że jestem wściekły. Wokół mnie nie było żadnej rośliny tylko poczerniała ziemia. „Nie lubię tego, zawsze jak się wściekam, to moje otoczenie tak wygląda.” pomyślałem.
- Nico? - podniosłem wzrok. Przede mną stał Percy. - Wszystko w porządku?
- A co? Aż tak źle wyglądam? - próbowałem być zabawny, niestety wyszło mi to zbyt sarkastycznie.
Percy tylko pokręcił głową.
- Nico, stary, znam cię o 4 lat. Wiem, że Eri ci się podoba, o to chodzi, tak? Dlatego jesteś taki nerwowy?
Próbowałem nie reagować, ale nie wytrzymałem.
- Może jeszcze mi powiesz, że cały obóz o tym wiesz? - zapytałem opryskliwie.
Nico, daj spokój.
- Wymyśl coś lepszego. Jak mam być spojony, gdy jakiś debil rani najpiękniejsza i najcudowniejszą dziewczynę, bo woli jakąś córeczkę Posejdona? Daniel jest nienormalny i głupi.
- Przeszkadza co, że Nina jest moją siostrą? - w oczach Percy'ego widziałem, że przesadziłem.
- Powiedziałem coś takiego?
- Nazwałeś ją „córeczką Posejdona”.
- No i?
- Eri też jest córką Posejdona.
- Wiem o tym. Nie musisz mi mówić.
- To czemu obrażasz dzieci Posejdona?
- Nie o to mi chodziło. Eri jest wyjątkowa, a Daniel okazał się za wielkim kretynem by to zauważyć.
- Nie musisz z tego powodu obrażać całego domku.
- A ty nie musisz czepiać się szczegółów Jackson.
- Już się tak nie denerwuj, bo inaczej wszystkie rośliny na obozie uschną.
- Bardzo śmieszne. - rzuciłem sarkastycznie. - Daj mi już spokój. Chcę być sam.
- Czasami pomaga, gdy się komuś można wygadać.
- Ty tak twierdzisz, nie ja.
Zanim zdążył odpowiedzieć, za pomocą cienia przeniosłem się do własnego domku. Sięgnąłem po opartą o szafę gitarę, ale nie gra nie poprawiła mi nastroju. Odłożyłem, ją na miejsce, zamiast tego wziąłem miecz, po czym ruszyłem potrenować na arenę.

***

*Daniel*

Właśnie rozwaliłem trzecią z kolej kukłę, gdy na placu pojawił się Nico.
- Hej. - przywitałem chłopaka. - Teraz twoja kolej na trening czy przyszedłeś z nudów?
- To drugie.
- To może poćwiczysz ze mną? - zapytałem bardziej skupiony na kolejnej kukle niż na rozmowie.
- Z przyjemnością.
Ton jakim to powiedział, kazał mi przyjrzeć mu się bliżej. Nico wyglądał jeszcze bardziej ponuro i strasznie niż zwykle, a jego oczy błyskały niezdrowym blaskiem.
- Coś się stało? - zapytałem zaniepokojony.
- Mi? Nie nic.
- Okej, ale wiesz nie wyglądasz najlepiej. - rzuciłem niepewnie.
Nigdy nie czułem się najlepiej w towarzystwie syna Hadesa. Zaczęło się od naszego pojedynku niedługo po moim przybyciu na obóz. Staraliśmy się utrzymać normalne stosunki, ale nieraz czułem się nie pewnie w towarzystwie tego mrocznego, tajemniczego i nieprzewidywalnego chłopaka.
- Chcesz ćwiczyć czy gadać? - zapytał zniecierpliwiony.
Stanęliśmy naprzeciwko siebie z wyciągniętymi mieczami. Szybko przekonałem się, że dla Nicka nie są to zwykłe ćwiczenia. Król Upiorów ewidentnie chciał zrobić mi krzywdę.
- Ej stary, o co ci chodzi? Zrobiłem ci coś?
- Nie bezpośrednio.
Mimo dobrego wyszkolenia brakowało mi doświadczenia Nico. Chłopak był szybszy i miał lepszy refleks, ale był zdenerwowany przez co nie skipiał się na obronie. Spróbowałem szybko go zaatakować. Owszem, dotknąłem go, ale przez to przez chwilę nie byłem w stanie się bronić i zarobiłem rozcięcie na brzuchu. Spojrzałem Nickowi w twarz chcąc powiedzieć, że muszę to opatrzyć. W jego oczach zobaczyłem zimną furię. Ledwo obroniłem się przed kolejnym ciosem. Zrozumiałem, że będzie to dla mnie walka o życie. Zajęty pojedynkiem straciłem rachubę czasu. Udało mi się kilkakrotnie trafić Nicka, ale wiedziałem, że długo nie dam rady walczyć. Miałem wiele ran i ciągle krwawiłem. Nagle Nico trafił mnie w nogę, zachwiałem się, a on zadał kolejny cios. Przewróciłem się.
- Co ja ci zrobiłem? - wyszeptałem.
- Mi? Nic... - urwał.
- Nico! - usłyszałem czyjś krzyk.
Cyba Percy'ego, ale nie byłem pewien. Czyjeś kroki, głosy, apotem już tylko ciemność.

***

*Nina*

Gdy weszliśmy na arenę zobaczyliśmy Nicka, który stał nad kimś. Nagle zorientowałam się, że na ziemi leży Daniel, a wszędzie dookoła było wilgotno od krwi Nicka i ichoru Daniela. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić, Percy pobiegł w ich stronę.
- Nico! - krzyknął. - Co ty mu zrobiłeś? Co tu się ostatnio wyrabia? Oboje z Eri jesteście z byt porywczy!
Chłopak powoli odwrócił się. Był cały we krwi. Spojrzał na mnie, a potem kopnął Daniela. Ten się nie poruszył. Byłam przerażona. Nie chciałam zostawić Percy'ego samego z Nickiem, ale wiedziałam, że sobie z nim poradzi. Pobiegłam po jakieś dziecko Apolla. Na moje szczęście pierwszą osobą jaką spotkała, był Will Solace.
- Hej Will. - powiedział zdyszana po biegu.
- Cześć Nina. Coś się stało?
- Tak. - miałam nadzieję, że chłopak mi pomoże. - Nico walczył z Danielem i …
- Co? Mam nadzieję, że się nie pozabijali.
- No nie wiem. Tam jest pełno krwi. Możesz mi pomóc?
- Mogę spróbować, ale nie wiem czy dużo zrobię.
Zanim zdążył powiedzieć czy zrobić cokolwiek więcej chwyciłam go za rękę i pociągnęłam na arenę. Kiedy tam doszliśmy Percy trzymał Nico przed sobą za ramiona i coś do niego mówił. Tamten próbował się wyrwać, ale mu się to nie udawało. Nie patrząc na nich podbiegłam do Daniela. Z ulgą zauważyłam, że oddycha. Will ukląkł obok mnie.
- O bogowie. Ile on ma ran. - wyszeptał.
Rozerwał jego koszulkę, żeby lepiej zobaczyć obrażenia, jakie odniósł syn Zeusa i Nike. Gdy zobaczyłam jego pierś, aż jęknęłam, chłopak miał rany dosłownie wszędzie. Zerwałam się na nogi, szybko odbiegłam na brzeg areny i zwymiotowałam. Potem usiadłam i modliłam się, żeby Daniel przeżył. Byłam wściekła na Nicka, przecież Daniel nic mu nie zrobił, a ten go prawie zabił. Po jakiś 15 minutach Will podszedł do mnie.
- Nic mu nie będzie. - powiedział uspokajająco, widząc moją przerażoną minę. - Ale teraz musisz mi pomóc. Zarówno Daniela jak i Nico trzeba trzeba zabrać do lecznicy. Spokojnie, zabraliśmy Nickowi miecz. - uprzedził moje pytanie. - Musisz dopilnować, żeby trafił do szpitala. Mogę na ciebie liczyć prawda?
Zanim zdążyłam odpowiedzieć Will odszedł by razem z Percy'm położyć na zrobionych na prędko z tarczy noszach. We dwóch podnieśli go i ruszyli do lecznicy.
- Poradzę sobie.
Dopiero teraz zauważyłam, że chłopak jest dużo bledszy niż zwykle. Ogólnie wyglądał jakby miał zaraz zemdleć. Najszybciej jak się dało pomogłam chłopakowi dotrzeć do lecznicy.

***
*Nina*

Najbliższe dni były dużo spokojniejsze. Daniel z Nico szybko doszli do siebie, nawet się pogodzili, ale starali się nie spędzać zbyt dużo czasu w swoim towarzystwie. Eri nie pojawiała się ani na posiłkach, ani na zajęciach. Jej domek wyglądał na niezamieszkany. Z jednej strony jej współczułam, a z drugiej byłam na nią wściekła, w końcu próbowała mnie zabić. Ale mimo wszystko Daniel nie powinien jej tak traktować, nawet jeżeli czasami była straszną egoistką.
Moje rozmyślenia przerwał hałas dochodzący od strony plaży. Pobiegłam w tamtym kierunku. To Percy z Annabeth próbowali się dostać do domku nr 21.
- Eri natychmiast otwórz te przeklęte drzwi! - krzyknął chłopak.
- Co się dzieje? - zapytałam Ann.
- Minął już prawie tydzień, ona nie może tak długo tam siedzieć sama.
- Ann mogę cię o coś prosić? - zapytał Percy.
- O co?
- Idź proszę po Luke'a.
- A po co? - zapytałam.
Annabeth pobiegła w kierunku 11. Po paru minutach wróciła z Luke'iem. Chłopakowi nie trzeba było nic tłumaczyć, razem z Percy'm szybko zabrali się do pracy.

***

*Luke*

Trzask. Drzwi wypadły z zawiasów.
- Mocne drzwi. - powiedziałem zmachany.
Percy wszedł do środka i zapalił światło.
- Luke ja idę na piętro, a ty sprawdź kuchnię.
Przeszedłem przez salon i zajrzałem do wskazanego pomieszczenia. Wydawało mi się to trochę bezsensu, ale co tam. Kilka szafek miało otwarte drzwiczki. Zajrzałem do nich, były puste.
- Luke! Chodź na górę. Ann ty też.
Szybko ruszyłem ku schodom. Annabeth była już z Percy'm na górze gdy do nich dotarłem.
- I co?
- Nie ma jej. - odpowiedziała mi dziewczyna. - Ale zostawiła list do ciebie.
- Do mnie?
- Tak. - powiedział mi Percy podając mi kopertę podpisaną moim imieniem. - Otwórz, może się czegoś dowiemy.
Drogi Luke'u!
Skoro to czytasz to znaczy , że już mnie tu nie ma. Może jestem jeszcze w drodze, może już na miejscu. Ale nie powiem ci gdzie, przecież odeszłam po to by was więcej nie spotkać. Powiedz, proszę, Percy'emu i Ann, że nie muszą się o mnie martwić. Miejsce, do którego się udaje jest bezpieczne. Żałuję, że muszę tak wyjechać, a jedynym pożegnaniem jest ten list, ale gdybyś wiedział co planuję, powstrzymał byś mnie. A ja muszę być teraz sama. Może jeszcze kiedyś się spotkamy.
Całusy Eri
PS Jeżeli chcesz wiedzieć gdzie jestem to zapytaj mojego brata o miejsce, w którym można wszystko zapomnieć. Jeżeli jesteś moim przyjacielem nie wykorzystasz tej wiedzy.”
Podałem list Percy'emu. Annabeth, która czytała mu przez ramię, po chwili zapytała.
- Percy o co chodzi? Co to za miejsce?
- Nie wiem Ann.
- Eri napisała, że wiesz?
- Czemu ona to zrobiła? - zapytałem.
- Ale co?
- Przecież napisała, chce zapomnieć.
- Co z tym zrobimy? - zapytała Annabeth.
- Z czym? - zdziwiłem się.
- Eri zniknęła, nie wiadomo gdzie jest. Chyba powinniśmy komuś o tym powiedzieć.

***

*Amy*
Widziałam jak Luke, Percy i Annabeth wychodzą z domku Eri. Na ziemi leżały wyłamane z zawiasów drzwi. Nie mogłam powstrzymać ciekawości i postanowiłem sprawdzić co się tam stało. Domek był zupełnie pusty, szafki były pootwierane, nic w nich nie było. Nie znałam powodu „włamania” rodzeństwa i przyjaciela Eri do jej domku. Jedyna rzecz, która wydawała mi się dziwna to zwitek papieru leżący na stoliczku w salonie. Kiedy przeczytała treść wiadomości zaadresowanej do Luke'a, byłam wkurzona. Mimo, że nie pałałam do Eri jakąś szczególną sympatią bardziej nie lubiłam Daniela. Moje pierwsze wrażenie o nim nie był złe, ale teraz mam go po dziurki w nosie.

***

*Daniel*

Starałem się wrócić do formy po walce z Nickiem. Dużo czasu spędzałem na arenie. Kiedy rozwaliłem piątą z kolei treningową kukłę, mój spokój zakłóciła Amy rzucając się na mnie z pięściami i wściekłym, wręcz szaleńczym wzrokiem. Udało mi się ją chwycić tak, aby nie miała szansy mnie walnąć. Ciężko oddychała. Miałem wrażenie, że zaraz się wydrze i nie myliłem się.
- Ty żałosny głupku, nie zasługujesz na nic, NA NIC!
- O co ci chodzi? Zachowujesz się jak idiotka!
Dziewczyna wyrwała się z mojego uścisku i popchnęła mnie.
- Mam ochotę rozwalić ci głowę o bruk, zasłużyłeś tylko na długą i bolesną śmierć!
Dziwnie było tego słuchać, w końcu kompletnie nie rozumiałem o co jej chodzi.
W tym momencie pojawił się Nico i stanął za Amy.
- Uważaj na słowa, śmierć jest wszędzie. - powiedział z przyjemnością.
Widziałem jak po dziewczynie przeszedł zimny dreszcz.
- Nie wtrącaj się trupie. Zabierzesz go jak już będzie martwy, teraz czas go potorturować.
Chłopak chwycił ją za ramię.
- Jeszcze nie tera. Powiedz co się dzieje.
Strąciła jego zimną, bladą dłoń z barku.
- To się stało. - rzuciła mi w twarz kulką papieru i poszła.

***

*Nico*

Kartka, którą Amy rzuciła w Daniela wylądowała mi pod nogami. Podniosłem ją. Treść była trochę dziwna, lekko nie zrozumiała i sprzeczna. Pewnie Eri pisała to wszystko w pośpiechu, w końcu pewnie nie miała za dużo czasu przed wyjazdem. Podałem Danielowi pognieciony papier.
- Gratulacje. - powiedziałem znikając w cieniu.

***

*Daniel*

Rozprostowałem kartkę i zacząłem czytać. Gdy skończyłem obezwładniło mnie poczucie winy. Nie wiedziałem, że Eri, aż tak to zrani. Denerwowało mnie też to, iż list zaadresowała o najmniej lubianej przeze mnie osoby.
Nie mogła napisać do swojego rodzeństwa, zamiast do tego idioty?”
Trochę mnie to zabolało. Pewnie Nina też ma teraz przeze mnie problemy...
Muszę znaleźć Eri. To z mojej winy uciekła, to muszę wszystko wyprostować. Tylko od czego zacząć?”
Jeszcze raz przeczytałem list. Postanowiłem poszukać Percy'ego w końcu jest jej bratem pewnie ma jakieś pomysły, gdzie może być.
- Hej Percy. Czytałeś list Eri? Wiesz gdzie ona jest? - zarzuciłem chłopaka pytaniami, gdy tylko go zobaczyłem.
- Hej Daniel. Nie wiem i skąd masz ten list?
- Amy mi dała, ale skąd ona go miała to nie wiem.
- Dziwne myślałem, że Luke go wziął.
- Co teraz robimy?
- W sensie?
- Eri zniknęła! Trzeba ją znaleźć. No i czy mówimy Chejronowi, że jej nie ma?
- Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. Jak Chejron się o tym dowie to my będziemy mieć kłopoty, że jej nie upilnowaliśmy, a ona jak ją zajdziemy, bo uciekła. No i Posejdon z Ateną, nie będą zadowoleni, że Er zniknęła, a my to zauważyliśmy dopiero po tygodniu. Lepiej ją poszukać na własną rękę.
- A wiesz gdzie? - już nie skomentowałem faktu, że musi on pilnować swojej prawie już dorosłej, w końcu już 16-letniej, siostry.
- Nie, ale zacząłbym od początku. Ulubione miejsce Eri?
- Na obozie jej nie ma, a przecież nigdzie indziej wcześniej nie była... Czekaj, no tak. Olimp! Eri pewnie wróciła do domu.
- Była w jednym miejscu, ale to nie ważne. Olimp jest bardziej prawdopodobny, czemu sam na to nie wpadłem?
- Trzeba się udać na Olimp. - postanowiłem.
- Tylko jak? Zauważą, że nas nie ma.
- Może Ann coś wymyśli? Zapytaj się jej Percy.
Razem z chłopakiem poszliśmy szukać Annabeth. W końcu znaleźliśmy ją pod domkiem nr 21, gdzie razem z Luke'iem próbowali wsadzić drzwi z powrotem w zawiasy.
- A co tu się stało? - zapytałem patrząc na zniszczone drzwi swojego domu.
- Eri nie dawała znaku życia, drzwi były zamknięte na klucz, a trzeba było jakoś sprawdzić co z nią. Więc razem z Percy'm wyważyliśmy drzwi. - odpowiedział mi Luke.
- No i gotowe. - powiedziała Ann. - Jak ktoś podejdzie blisko to zauważy, że coś jest nie tak, ale z daleka nic nie widać.
- Nie lepiej poprosić Leo, Nancy lub kogoś innego od Hefajstosa, by porządnie to naprawił? - zapytał Percy.
- Lepiej nie ryzykować. Jak znajdziemy naszą siostrę i ją tu ściągniemy to wtedy się o to pomartwimy.
- A właśnie, jeżeli chodzi o Eri to Daniel wymyślił gdzie jej szukać.
- Gdzie? - zapytali jednocześnie Luke i Ann.
- Na Olimpie. - powiedziałem. - Tylko jest jeden problem, jak się tam dostaniemy?
- Moim zdaniem, – wtrącił się Percy – trzeba wymyślić jak porozumieć się z Olimpem bez opuszczania obozu.
- Iryfon. - powiedziała Annabeth. - Tylko do kogo? Atena i Posejdon nie mogą się dowiedzieć, że jej nie ma.
- To przecież oczywiste. - powiedział Luke.
Percy, Ann i ja spojrzeliśmy na niego zaskoczeni.
- Ludzie, co z wami? Wykonamy iryfon do jej najlepszego przyjaciela – Erosa. Można go też namówić, by zapytał mojego ojca lub Apolla czy czegoś nie wiedzą.
- Tak! To jest myśl. Luke jesteś geniuszem! - wykrzyknęła Ann.
- Ej, nie zapominajmy kto wymyślił, gdzie jej szukać. - powiedziałem urażony.
- Nie zapominajmy też, przez kogo w ogóle trzeba Eri szukać. - oczy Luke'a błyszczały groźnie.
- Dobra, masz rację, wygrałeś. - powiedziałem.
- Chodźmy do mnie, mam tam źródło idealne, żeby wykonać iryfon. Tylko tam pewnie będzie Nina, więc trzeba będzie jej wszystko wyjaśnić, ale ona i tak była z nami jak wyważaliśmy drzwi, więc jest już częściowo wtajemniczona. - wtrącił się, by nie dopuścić do kłótni, Percy.

***

*Nina*

Leżałam na łóżku czytając książkę, którą Eri pożyczyła mi na dzień przed naszą walką, kiedy drzwi otworzyły się. Do środka weszli Percy, Annabeth, Luke i Daniel. Zamknęłam książkę i spojrzałam na nich.
- Co się dzieje? - zapytałam.
- Wiemy gdzie szukać Eri, ale szczegóły wyjaśnię ci później. - odpowiedział mi Daniel.
Annabeth podeszła do małej fontanny w rogu pokoju. Wyłowiła z niej złotą drachmę i wrzuciła ja w mgiełkę nad wodą, mówiąc:
- Iris bogini tęczy, przyjmij moją ofiarę. Pokaż mi, proszę, Pałac Erosa na Olimpie.
Obserwowałam zdziwiona jak mgiełka zamigotała i pojawił się w niej obraz. Przedstawiał on najprzystojniejszego chłopaka jakiego kiedykolwiek widziałam.
- Erosie. - zwróciła się do niego Ann, która tak jak ja była pod wrażeniem urody boga – Potrzebujemy twojej pomocy.
- Rzadko kiedy ktoś zwraca się do mnie o pomoc, a już zwłaszcza takie piękne młode damy jak wy. - powiedział uwodzicielsko bóg, patrząc zalotnie na mnie i Ann.
- Ekhem. My też tu jesteśmy. - powiedział zirytowany Percy.
- O, przepraszam. - odezwała się Eros aksamitnym głosem. - Jaki macie problem?
- Czy Eri jest na Olimpie? - zapytał bezpośrednio Luke.
- Ercia? Nie czemu miała by tu być? Stało jej się coś? - w jego głosie było ewidentnie słychać, że się martwi o dziewczynę/
Percy, Annabeth, Daniel i Luke szybko wymienili spojrzenia.
- Zniknęła z obozu i nie wiemy gdzie jest. - powiedziałam bez zastanowienia.
Po prostu nie mogłam nie odpowiedzieć Erosowi patrząc w te jego piękne oczy. Swoją drogą nie umiałam nawet potem powiedzieć jaki miały kolor, ani jakie miał włosy. Jasne? Ciemne? Nie wiem. Był po prostu zniewalający i boski.
- Jak to zniknęła? - bóg miłości był wystraszony.
- Tylko nikomu o tym nie mów! - wtrącił pośpiesznie Percy.
- Dobrze obiecuje, że nie powiem, ale jak wy chcecie ją znaleźć?
- Jeszcze nie wiemy jak. - przyznał Daniel,
- Chyba, że zechcesz nam pomóc. - powiedziała Ann słodkim głosem, trzepocząc przy tym rzęsami. - Bóg taki jak ty nie powinien mieć problemu ze zdobyciem informacji, na przykład od Apolla lub Hermesa.
- No... w sumie... to bym mógł. Masz rację moja droga. - posłał Ann uwodzicielski uśmiech, od którego zmiękły jej kolana. - Idę to od razu zrobić. Jutro do was zairyfonuje. Do zobaczenia moi nowi przyjaciele. - mrugnął do mnie i Annabeth.
Widok znikł. Razem z córką Ateny jeszcze przez chwilę patrzyłyśmy tęsknie w mgiełkę.
- Ej! Dziewczyny, co z wami? - Luke pomachał nam ręką przed oczami.
- Przestań. - powiedziała Ann odpychając jego dłoń i szturchając go przyjaźnie w ramię. - Dobrze, że on nam pomoże.
- Mam nadzieję, że czegoś się dowie.
- Ferajna, nie martwmy się tym teraz. I tak nie dowiemy się niczego wcześniej niż jutro. To kto idzie grac w siatkówkę wodą? - zapytał z entuzjazmem Percy.


sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział 4

Następnego dnia

Obudził mnie gwizd i krzyk Eri:
- Wstawaj śpiochu! Już piąta! Masz trzy minuty na ubranie się i zejście na dół!
Byłem przekonany, że to jakiś żart, ale wstałem, włożyłem na siebie koszulkę obozową oraz dżinsy, a następnie wyszedłem na zewnątrz.
Przed domkiem stała Eri z zegarkiem w ręce.
- 2 minuty spóźnienia, co daje 120 sekund. No cóż, to z karę na ziemie i robisz 120 pompek.
- To jakiś żart?! Czemu mam to robić?
- Przypominam ci, iż jestem twoją grupową, a teraz mamy rozgrzewkę. Ty się spóźniłeś, muszę cię ukarać. Koniec gadania, mamy jeszcze dużo do zrobienia, rób te pompki!
Z niechęcią padłem na ziemię i pompowałem. Eri stała gapiąc się na mnie analizując każdy mój ruch. Wyglądała jak kat, tylko bicza jej brakowało. Nie rozumiałem co jej odbiło, nigdy się tak nie zachowywała. Jeżeli już robiliśmy rozgrzewkę rano, to polegała ona na wyścigu na trasie 50 metrów.
Po tych pompkach byłem strasznie zmachany.
- Skoro już w końcu skończyłeś to teraz bierzemy się do pracy. O 8 mamy śniadanie, musimy zdążyć.
- Jakiej pracy?! Co ty gadasz? - patrzyłem na nią jak zaklęty.
- Jak jakiej? Do treningu, dalej. - pociągnęła mnie i musiałem biegać.
Dziesięć kółek wokół obozu. Jeszcze Eri cały czas mnie pośpieszała. Jakiś koszmar. Miałem ochotę ją trzasnąć.

***

Obudziłam się bardzo wcześnie. Chciałam się dotlenić, więc wyszłam z domku. Pierwszym widokiem, który zauważyłam była Eri ze stoperem w dłoni. Wokół obozu biegał Daniel, bawił mnie jego widok, gdy pozwalał wrzeszczeć na sobie dziewczynie. Podeszłam do jego „trenerki” i zaczęłam się śmiać. Kiedy chłopak mnie zauważył zahaczył stopą o korzeń i upadł. W tym momencie nawet Eri straciła swój fason. Nie mogłyśmy powstrzymać się od śmiechu.
Daniel zmęczony przywlókł się do nas, cały brudny od ziemi i liści.
- I co, dobrze się bawicie?
- Nawet bardzo. - parsknęłam śmiechem.
- To fajnie, a teraz cześć. - machnął ręką i odwrócił się.
- Ej! - Eri wrzasnęła – To nie koniec! - zachowywała się jak komandos, ton jej głosu był władczy i wyniosły, zaimponowała mi swą determinacją.
Oczywiście domyślałam się, że chciała się najzwyczajniej w świecie zemścić na nim.
- W takim razie co jeszcze? - patrzył na nas wściekły.
Wpadł mi do głowy super pomysł i wiedziałam, że to może jeszcze bardziej go rozwścieczyć. Powiedziałam Eri na ucho wszystko co wymyśliłam. Jej oczy zaczęły błyszczeć z zachwytu.
- Uzbrój się, masz na to 3 minuty! - krzyknęła Danielowi w twarz.
Chłopak z niechęcią ruszył do kolejnego zdarzenia.
- No brawo Eri! - uśmiechnęłam si do niej i przybiłyśmy piątkę.
- Musisz z nim wygrać. - powiedziała.
- Nie ma innej opcji. - uśmiechnęłam się łobuzersko.
Byłam pewna, że Daniel nie da sobie ze mną rady.

***

Amy miała super pomysł. Jakiś czas później stanęliśmy wszyscy na arenie.
- No dobra. Daniel będziesz walczył z Amy.
- Co? Jak? To tylko mała dziewczynka. Pogrzało cię? Jeszcze zrobię jej krzywdę.
- Da sobie radę. Po prostu wymiękasz. - podpuściłam go.
- Kto? Ja? Nigdy. - rozwścieczył się.
- Amy trzymaj miecz, powinien być dobry. - rzuciłam dziewczynie ostrze.
Niezdarnie złapała broń.
- Jest dobry. - poprawiła go w dłoni. - Zaczynajmy.
W jej oczach widziałam dziki błysk.
Trochę mnie to zaniepokoiło. Wydawało mi się, że ona nie ma zahamowań.
Zaczęli walczyć. Na początku wygrywał Daniel, był po treningu, więc było mu łatwiej. Amy starała się blokować jego ciosy, ale nie zawsze jej to wychodziło. Zaczęłam żałować, że się na to zgodziłam. Chłopak miał nad nią wielką przewagę. W pewnym momencie Daniel przesadził z siłą, którą włożył w tak zwany cios ostateczny. Dziewczyna wywróciła się.
Przerażenie malowało mi się na twarzy. Nie sądziłam, że będzie tak źle. Upadek Amy wyglądał naprawdę poważnie. Chłopak zamiast przerwać walkę, przyłożył ostrze do jej gardła. Patrzył w jej oczy, była wściekła.
Nie wiedziała co ma zrobić.
- I co, warto było? - Daniel popatrzyła na mnie i opuścił nóż.
Patrzyłam na niego, nie wiedząc co powiedzieć. W jednej chwili dziewczyna wytrąciła mu miecz z ręki i podkosiła go. Patrzyłam jak zaklęta. Amy poderwała się. Role nagle się odwróciły.
- Uważaj na plecy kochasiu. - powiedziała beznamiętnie patrząc na niego.
- No cóż, było warto. - powiedziałam zadowolona.
Śmieszyło mnie to, iż Daniel przegrał, ale nie chciałam być bardzo wredna, więc nie śmiałam się na głos.
Nagle rozbłysło czerwone światło. Nad głową Amy pojawił się obrazek przedstawiający dzika i włócznie. Patrzyliśmy zdziwieni dopóki nie znikł.
- No to witaj wśród nas córko Aresa. - powiedziałam.

***

Czułam się dziwnie, nie miała zielonego pojęcia o co jej chodzi. Nie robiłam sobie nic z tego co powiedziała Eri. „Córka Aresa” … Co to ma za znaczenie? Reakcja Daniela i Eri na tę wiadomość była bardzo dziwna. Bardziej interesowało mnie to jakim cudem pokonałam Daniela. W końcu walka w tym stylu jest mi kompletnie obca. Jak gdyby nigdy nic rzuciłam miecz na ziemię.
- Idę się porozciągać, cześć. - ruszyłam przed siebie.
Mijając ich popatrzyłam ostrym wzrokiem na Daniela.
Było jeszcze bardzo wcześnie, więc miałam jeszcze trochę błogiej samotności. Ze spokojem rozciągałam się aż do chwili, w której zobaczyłam pierwsza osobę wychodzącą z domku. Przerwałam ćwiczenia i poszłam do stołówki.

***

Po tym jak Amy poszła staliśmy jeszcze przez chwilę na arenie zdziwieni. Spojrzałam na zegarek.
- Zostało nam około 1,5 godziny, ale dam ci już teraz spokój. - uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił mój gest. - Ścigamy się do domku?
- I tak nie masz szans. - odpowiedział chłopak łobuzersko.
- Już to widzę. - rzuciłam złośliwie i ruszyłam biegiem. - Spróbuj mnie dogonić!
Ruszył za mną biegiem. Biegłam szybciej niż on, ale niewiele. Dogonił mnie i złapał w pasie, żeby mnie spowolnić. Pędziliśmy śmiejąc i starając się spowolnić drugą osobę. Tuż przed domkiem przyśpieszyłam i klepnęłam dłonią drzwi.
- Wygrałam! - zawołałam odwracając się.
W tym momencie Daniel, który nie zdążył zahamować, wpadł na mnie z rozpędu przygważdżając do drzwi. Był bardzo blisko mnie. Nasze przyśpieszone oddechy mieszały się ze sobą. Przysunął się jeszcze bliżej, o ile było to w ogóle możliwe. Nasze usta dzieliło teraz zaledwie kilka centymetrów.
„O nie! Opanuj się dziewczyno. Pamiętaj co on ci zrobił.”
Ocknęłam się i szybko zaczęłam szukać za sobą klamki. Gdy ją znalazłam gwałtownie otworzyłam drzwi, wycofałam się do środka i zatrzasnęłam je za sobą. Sądząc po odgłosie Daniel dostał drzwiami. Umknęłam do łazienki, myć włosy.

***

O 7 obudziły mnie jakieś hałasy. To Percy już ubrany sprzątał domek.
- Dobrze, że już wstałaś. O 8 jest śniadanie, a trzeba tu jeszcze ogarnąć.
Wzięłam z szafy dżinsy oraz niebieski T-shirt i poszłam do łazienki się przygotować. Gdy już z bratem zebraliśmy, a następnie wyrzuciliśmy wszystkie walające się w domku puszki i papierki, poszliśmy na śniadanie. Gdy już wszyscy siedzieli przy stołach wstała Eri i stanęła na środku.
- Uwaga, mam coś ważnego do zakomunikowania! Dzisiaj rano, gdy Amy pokonała Daniela w walce została uznana przez swojego ojca – Aresa.
Przy stole tego domku rozległy się oklaski. Dopiero teraz zauważyłam, że nie tylko Eri stoi, Amy też jeszcze nie zajęła swojego miejsca. Teraz usiadła przy stole razem ze swoim nowym rodzeństwem. Zastanawiałam się dlaczego Daniel i Amy walczyli, a Eri mówi z taką radością o tym, że przegrał. Widziała też, iż wiele osób dziwnie na mnie patrzy.

***

Dziwnie się czułam wśród dzieci Aresa. Wszyscy byli tacy sami, tacy pospolici. Nie byłam wyjątkowa. W domku Hermesa wszyscy byli inni, tam byłam wyjątkowa. Brakowało mi tego.


***

Dzisiejsze ognisko było inne niż zwykle. Wyczuwało się atmosferę podniecenia. Wszyscy szeptali, co i rusz spoglądając na mnie, Eri, Ninę i Luke'a.
Miałem wrażenie, że coś mnie minęło. Nikt nie chciał mi powiedzieć o co chodzi, mówiąc, że kto jak kto, ale ja powinienem wiedzieć. Nie domyślałem się o co chodzi nawet w najmniejszym stopniu. Zastanawiałem się co takiego zrobiłem. W końcu jakaś dziewczyna od Afrodyty nie wytrzymała i wyjaśniła mi:
- Jesteś głupi! Całowałeś się z jakąś laską, mając dziewczynę kretynie! - wrzasnęła tak głośno, że wszyscy obecni usłyszeli, zamilkli i odwrócili się w naszą stronę.
Speszyłem się i nie wiedziałem co powiedzieć, czułem na sobie wzrok wszystkich obozowiczów. Przysunąłem się do dziewczyny, aby nikt nie słyszał co do niej mówię.
- A skąd o tym wiesz?
- Wszyscy na obozie wiedzą. - odpowiedziała wywracając zbyt mocną podkreślonymi kreską, oczami. - Parę osób was widziało, ale nie wiem kto dokładnie, poczta pantoflowa szybko się roznosi.
- Czyli Eri o tym wie? - przeraziłem się.
- Nie mam o tym zielonego pojęcia. - powiedziała szorstko, poprawiając oczy jeszcze bardziej, niepotrzebnie według mnie bez tego makijażu wyglądała by lepiej.
Zostawiłem obozowiczkę i przepchałem się przez tłum by znaleźć swoją dziewczynę. Ludzie odprowadzali mnie wzrokiem.
Eri stała naprzeciwko mnie, patrzyła mi prosto w oczy z lekko smutnym wyrazem twarzy.
- Czyli ty też wiesz... - stwierdziłem zawiedziony.
Łzy napłynęły jej do oczu, spływały strugami po policzkach.
- Nic mi nie mów. - odpowiedziała płacząc.
Uciekła, a wszyscy obozowicze gapili się na mnie z nienawiścią w oczach, no może nie wszyscy, ci z domku Aresa byli zachwyceni sytuacją.
Nie mogłem tego tak zostawić, więc pobiegłem za nią. Dorwałem ją dopiero przy chatce.
- Eri, proszę... - zacząłem delikatnie, ale dziewczyna mi przerwała.
- Co Eri! Czego ty jeszcze ode mnie chcesz? Już dość mam tego... I ciebie! Nie wystarczy ci to, że złamałeś mi serce?
Patrzyła na mnie zaszklonymi oczyma.
- Ale Eri, to... to był błąd! - próbowałem jej wytłumaczyć.
- Trzeba było pomyśleć zanim to zrobiłeś! Teraz już tego nie cofniesz. Nie chce na ciebie patrzeć, zejdź mi z oczu!
Dziewczyna zniknęła za drzwiami trzaskając nimi.

***

Czułam jak łzy ponownie spływają mi po policzkach. Oparłam się o drzwi i zsunęłam na podłogę. Zaczęłam płakać, a za drzwiami słyszałam wołanie Daniela.
- Kochanie wybacz mi! Proszę cię, Nina była błędem. Ja cię kocham z całego serca, ciebie i tylko ciebie.
- Odejdź! Nienawidzę cię! - wrzasnęłam z bólem w głosie.

***

Nie myślałem, że to wszystko tak się skończy. Nie chcę, aby Eri była przeze mnie nieszczęśliwa. Tyle, że Nina jest dla mnie równie ważna co ona. Nie umiałbym wybrać. Nie chciałem, żeby tak wyszło, po prostu zakochałem się w niej, ale jestem też przywiązany do Eri...
Wiem, że Nina jest jej siostrą, ale najzwyczajniej w świecie poczułem, że przy niej coraz szybciej bije mi serce. Jej oczy mnie onieśmielały, jest piękna. Po prostu czuję, że z nią wiele mnie łączy. Z Eri nigdy tak nie było. Ona jest ładna, to fakt, ale jest też pewna siebie i oszałamiająca. Nina jest nieśmiała oraz niewinna, przez co jest urocza i chce się ją chronić, pomóc we wszystkim.
- Eri, otwórz drzwi. Czy ci się to podoba czy nie, to jest także mój domek i musisz mnie wpuścić.
Siedziałem ponad 10 minut pod drzwiami, zanim w końcu raczyła mnie wpuścić.
Na jej twarzy nie było już śladów łez, ale oczy miała nadal zaczerwienione.
- Zrywam z tobą. - rzuciła od progu, po czym ruszyła na piętro, w stronę swojego pokoju.
- Ej, jak to? Tak bez słowa? Chociaż najpierw ze mną pogadaj.
Stanęła na środku schodów. Powoli odwróciła się, zeszła na dół i stanęła naprzeciwko mnie. W jej oczach widziałem ból i złość.
- O czym ma z tobą gadać? O tym, że złamałeś mi serce? Czy o tym jaka super jest moja siostra?
- A ty co niewinna? - denerwowała mnie, jej postawa, mogło to w sumie wynikać z poczucia winy, ale starałem się o tym nie myśleć, zachowywała się jak ofiara.
- Ja, czy ty całowałam się z siostrą swojej dziewczyny? To ty mnie zdradziłeś, nie było to przyjemne. Jeszcze w dodatku z moją siostrą. - łzy znów pojawiły się w jej oczach.
- Ty już nie zgrywaj takiej pokrzywdzonej!
- Ja zgrywam? Co ty znowu wymyślasz?!
- Byłaś z Luke'iem na randce!
- To było przyjacielskie spotkanie!
- Ta jasne... Już ci wierzę.
- Ja się z nim nie całowałam publicznie.
- A bez świadków to już tak?
Zaniemówiła, ale po chwili zaatakowała znowu.
- Nie gadaj bzdur! Przecież widziałam, że od przyjazdu Niny wodziłeś za nią maślanymi oczami.
- Ja? - nie wiedziałem co powiedzieć. Trafiła w sedno, tak było. Jednak nie miałem zamiaru poddać się bez walki. - A kiedy ty traktujesz mnie jak służącego to jest w porządku?
- O co ci znowu chodzi?
- Rządzisz się. Myślisz, że jesteś królową piękności i każdy spełnia twoje życzenia? Zejdź na ziemię Eri, nie jesteś już na Olimpie.
- Ty... - przerwało jej wejście Chejrona.
- Wiecie, która godzina? Cisza nocna! Macie się natychmiast zamknąć!
- Z całym szacunkiem Chejronie, ale nie mogę siedzieć cicho, gdy mam do czynienia z takim kretynem.

- Jakoś musisz to przeżyć. W tej chwili do łóżek i nie chce słyszeć już żadnych kłótni, zrozumiano?